Proszę o komentarz, bo nic już nie dodam, nie wiem czy ktoś to czyta i czy jest warto prowadzić tego bloga dalej
Wracając ze szpitala nie sądziłam, że tyle osób przyjdzie mnie odwiedzać. Drzwi od mojego
mieszkania prawie się nie zamykały. Mama bywała u mnie często za często...Kiedy musiała iść do pracy, to znalazła innym sposób na kontrolowanie mnie. Telefon się urywał. Przez całe 10 minut tłumaczyłam jej, że czuję się lepiej, że jadłam i jeszcze nie schodzę z tego świata. Tak naprawdę nigdy tak nie było. Z dnia na dzień czułam się lepiej, kręciło mi się w głowie. No i ta ręka w gipsie. Jak na takie uderzenie to lekarze stwierdzili, że nie jest źle. Mogło skończyć się gorzej.... Wiele osób wkurzających mnie swoim nadmiernym opiekuńczym zachowaniem nie zaliczył się on. Od 2 tygodni rzadnego telefonu, SMS nic i bardzo dobrze. Spławie go i tyle, nie będę się pajacem przejmować. Nie dam mu spieszyć życia na nowo. Zapomnieć i wszystko na nowo taki jest mój plan.Niestety moje postanowienia nie trwały zbyt długo. Nieporadnie starłam się przygotować jakiś obiad, starłam się bo to najlepsze jak mogę nazwać moją koleczność wiązaną z ręką i nagle dzwonek. Podeszłam szybko myśląc, że to mama i zamruczałam pod nosem "no pięknie, poradzę sobie bez niej", to nie ona chodź wolałabym ją zobaczyć w drzwiach z jakimś ciastem.
-Mogę?-moja zdziwiona mina mówiła jedno
-Proszę-rzucałam cicho
Wszedł tak jakbym miała zamiar go zaatakować i zabić. Obejrzał po wszystkich kontach salon i nerwowo pocierał ręce. Ja usiadłam na przeciw niego i obserwowałam go. Unikał mojego wzroku.
-Jak ręka?-przerwał ciszę
-Jest lepiej-nie chciałam o tym gadać
-Porozmawiajmy o nas
-Ale nas już nie ma-zapadła długo cisza, znów miałam łzy w oczach
-Nie zachowuj się tak. Ja przepraszam wiem zrobiłem głupio. Ty się cholernie zmieniłaś, proszę Cie nie zachowuj się tak. Nie chcę z tobą urywać kontaktu-zmienił ton ze spokojnego na błagalny. Co ja takiego robiłam?
Co miałam mu powiedzieć, nienawidzę Cię za to co zrobiłeś? Zmieniłeś mnie, stałam się bardziej obojętna?
-Jest mi trudno poradzić sobie z tym wszystkim-to drugi powód mojego zachowania
-Mogę Ci jakoś pomóc?-spojrzałam na niego. Może i okazał się chamem, ale to co powiedział w szpitalu,...Może warto wrócić do przyjaźni
-Z taką ręką-podniosłam gips do góry-bardzo chętnie-zaśmiałam się
Poszliśmy razem na zakupy. Dawno się tak nie uśmiałam jak z nim, przymierzał dziwaczne okulary i kazał robić sobie zdjęcia. Chodziliśmy po parku i znów nie było nikogo innego niż nas. Spędzaliśmy miłe wieczory oglądając filmy. Znów byliśmy blisko. Delikatnie złapał mnie za rękę. Tego dnia gotowaliśmy razem, spaliliśmy patelkę, ale to mało ważne. Siedząc blisko siebie i delektując się tym co ugotowaliśmy przez przypadek wylałam na jego koszulę wino. Staliśmy w łazience i próbowałam wyczyścić chodź trochę plamę na jego koszuli. Spojrzałam mu prosto w oczy i nasze usta dzieliły milimetry
-Nie mogę-wyszeptał i poszedł po wiszący płaszcz. Pobiegłam za nim nie wiedząc o co chodzi.
-Co ja takiego zrobiłam-patrzyłam jak się ubiera
-To poszło za daleko. Ta dziewczyna, z którą no wiesz Angelika, ja nigdy z nią nie zerwałem. Przepraszam namieszałem...
-Ty dupku!!!-uderzyłam go w policzek, zrobiłam to tak mocno, że moje place odbiły się na nim. Nie panowałam nad sobą-Nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj. Namieszałeś to mi masz tylko do powiedzenia? -zaraz rzucę w niego czymś i to ostrym. I wtedy wyszedł. Oparłam się o ścianę i coraz głośniej płakałam. Nienawidzę jego i siebie. Siebie za to, że jestem tak głupia i wierzyłam w to, że nam się uda.
Wracając ze szpitala nie sądziłam, że tyle osób przyjdzie mnie odwiedzać. Drzwi od mojego
mieszkania prawie się nie zamykały. Mama bywała u mnie często za często...Kiedy musiała iść do pracy, to znalazła innym sposób na kontrolowanie mnie. Telefon się urywał. Przez całe 10 minut tłumaczyłam jej, że czuję się lepiej, że jadłam i jeszcze nie schodzę z tego świata. Tak naprawdę nigdy tak nie było. Z dnia na dzień czułam się lepiej, kręciło mi się w głowie. No i ta ręka w gipsie. Jak na takie uderzenie to lekarze stwierdzili, że nie jest źle. Mogło skończyć się gorzej.... Wiele osób wkurzających mnie swoim nadmiernym opiekuńczym zachowaniem nie zaliczył się on. Od 2 tygodni rzadnego telefonu, SMS nic i bardzo dobrze. Spławie go i tyle, nie będę się pajacem przejmować. Nie dam mu spieszyć życia na nowo. Zapomnieć i wszystko na nowo taki jest mój plan.Niestety moje postanowienia nie trwały zbyt długo. Nieporadnie starłam się przygotować jakiś obiad, starłam się bo to najlepsze jak mogę nazwać moją koleczność wiązaną z ręką i nagle dzwonek. Podeszłam szybko myśląc, że to mama i zamruczałam pod nosem "no pięknie, poradzę sobie bez niej", to nie ona chodź wolałabym ją zobaczyć w drzwiach z jakimś ciastem.
-Mogę?-moja zdziwiona mina mówiła jedno
-Proszę-rzucałam cicho
Wszedł tak jakbym miała zamiar go zaatakować i zabić. Obejrzał po wszystkich kontach salon i nerwowo pocierał ręce. Ja usiadłam na przeciw niego i obserwowałam go. Unikał mojego wzroku.
-Jak ręka?-przerwał ciszę
-Jest lepiej-nie chciałam o tym gadać
-Porozmawiajmy o nas
-Ale nas już nie ma-zapadła długo cisza, znów miałam łzy w oczach
-Nie zachowuj się tak. Ja przepraszam wiem zrobiłem głupio. Ty się cholernie zmieniłaś, proszę Cie nie zachowuj się tak. Nie chcę z tobą urywać kontaktu-zmienił ton ze spokojnego na błagalny. Co ja takiego robiłam?
Co miałam mu powiedzieć, nienawidzę Cię za to co zrobiłeś? Zmieniłeś mnie, stałam się bardziej obojętna?
-Jest mi trudno poradzić sobie z tym wszystkim-to drugi powód mojego zachowania
-Mogę Ci jakoś pomóc?-spojrzałam na niego. Może i okazał się chamem, ale to co powiedział w szpitalu,...Może warto wrócić do przyjaźni
-Z taką ręką-podniosłam gips do góry-bardzo chętnie-zaśmiałam się
Poszliśmy razem na zakupy. Dawno się tak nie uśmiałam jak z nim, przymierzał dziwaczne okulary i kazał robić sobie zdjęcia. Chodziliśmy po parku i znów nie było nikogo innego niż nas. Spędzaliśmy miłe wieczory oglądając filmy. Znów byliśmy blisko. Delikatnie złapał mnie za rękę. Tego dnia gotowaliśmy razem, spaliliśmy patelkę, ale to mało ważne. Siedząc blisko siebie i delektując się tym co ugotowaliśmy przez przypadek wylałam na jego koszulę wino. Staliśmy w łazience i próbowałam wyczyścić chodź trochę plamę na jego koszuli. Spojrzałam mu prosto w oczy i nasze usta dzieliły milimetry
-Nie mogę-wyszeptał i poszedł po wiszący płaszcz. Pobiegłam za nim nie wiedząc o co chodzi.
-Co ja takiego zrobiłam-patrzyłam jak się ubiera
-To poszło za daleko. Ta dziewczyna, z którą no wiesz Angelika, ja nigdy z nią nie zerwałem. Przepraszam namieszałem...
-Ty dupku!!!-uderzyłam go w policzek, zrobiłam to tak mocno, że moje place odbiły się na nim. Nie panowałam nad sobą-Nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj. Namieszałeś to mi masz tylko do powiedzenia? -zaraz rzucę w niego czymś i to ostrym. I wtedy wyszedł. Oparłam się o ścianę i coraz głośniej płakałam. Nienawidzę jego i siebie. Siebie za to, że jestem tak głupia i wierzyłam w to, że nam się uda.
Naprawde fajnie sie zapowiada :) Pisz dalej. Czasami (to tak tylko technicznie) są błędy, w sensie ''musiałam się usiąść''. Na szczęście mało jest takich błędów :) Ale to tym sie nie przejmuj, po prostu chce pomóc :) Ale pisz, pisz. Jest bardzo fajnie :D
OdpowiedzUsuńchodzi o to, że tam było napisane coś innego i zapomniałam to poprawić. Dziękuje za opinię
OdpowiedzUsuń