piątek, 15 listopada 2013

Piekło w Rzeszowskiej hali

 Stojąc przed halą marzyłam tylko o tym, żeby tam wejść i niech to się zacznie. Weszłyśmy na samą górę, nasze miejsca do najlepszych nie należały. Zajmując miejsce prawie na samym końcu patrzyłam na kilku  zawodników. Przez chwilę zerknęłam na telefon, nagle mnie oświeciło.
-Kto na rozegraniu-zapytałam Agaty, a ta w skupieniu patrzyła na boisko
-Ostatni raz byłam tutaj z tobą, wiem tyle co ty-już nic dalej nie mówiłam ponieważ problem sam się zaraz rozwiąże. Kibice Sovi jak zawsze, niezawodni.  Wszyscy zawodnicy wyszli z szatni, rozgrzewkę mieli wcześniej, a mnie wmurowała w krzesełko. Mam zwidy, aż tak źle ze mną ? Patrzyłam na rozgrywającego Resovi, zamarłam
-Wiedziałaś o tym ?-Agata miał podobną minę do mojej
-A niby skąd-stwierdziła 
-Wychodzę-wstałam z krzesełka i za głośno to powiedziałam, bo ludzie spojrzeli na mnie
-Siadaj-Agata mnie trzymała, ja usiadłam  nie chciałam, żeby Ci ludzie się na mnie gapili. 
Nie tylko oni, on też spojrzał w moją stronę. Koniec teraz to już muszę zostać. Spojrzał na mnie z pewnym zadowoleniem i się uśmiechał. Przez resztę pobytu w hali myślałam o tym, co będzie jak się mecz skończy. Rozmowa z nim to ostania rzecz jaką mam zamiar zrobić. Po wygranej dla nas, mina Agaty mówiła jedno, że to kiedyś musiało się stać. Zeszłam ze schodów nie patrząc na boisko. Czego ja się tak boje? Podbiegł do barierki i poprosił o to, żebym zeszła do niego, poprosiłam Agatę,żeby poszła ze mną, Jakoś udało mi się przepchnąć przez tłum ludzi,  wyglądali na takich co nie opuszczą tej hali bez spotkania z idolem.. Widocznie zmęczony ocierał twarz ręcznikiem
-Fabian...-zaczęłam nieśmiało. Rozglądając się na boki
-Cieszę się, że wróciłaś do rodzinnego miasta-o to mu chodziło?
-A tobie gra w Warszawie się znudziła?-zapytałam, był świadomy, znałam jego intencje co do gry Rzeszowskim klubie
-Ee. tu mi się bardziej podoba-niezręczna sytuacja narastała-masz kogoś?-wypalił
-Nie-potwierdziłam stanowczo-od naszego rozstania z nikim się nie związałam-Jego pytanie mnie dobiło. Dogryzłam mu- W przeciwięnstwie do ciebie-tym zdaniem zaczęło się piekło w rzeszowskiej hali
-To nie była tylko, moja wina jasne? To ty cały czas gadałaś o tym wyjeździe do Londynu
-I to powód do zdrady? Może lepiej, z nią byłeś, jesteś szczęśliwszy . Jak możesz zwalać wszystko na mnie?- w oczach pojawiły się łzy
-Wera ja...-podszedł przytulić mnie. Odsunęłam się. Widząc całą ta sytuację podszedł  na nas jego kolega z drużyny. Młody, nie był Polakiem
-Wszystko dobrze?
Odeszłam od nich i kierowałam się w stronę wyjścia. Byłam bliska płaczu, nie mógł mnie takiej widzieć. Minęłam rozmawiającą z kimś Agatę i poszłam w stronę drzwi. Przyjaciółkq nie zauważyła, że wychodzę, no tak zajęła się jakiś siatkarzem kątem oka widziałam jak pisał jej co na kartce. Pośpiesznie szłam do domu, jak najdalej stąd . On mnie dogonił i złapał za łokieć
-Nic się nie stało-wykrzyczałam. Mogłam się na niego wydrzeć powiedzieć mu wszystko to co sobie o nim myślę. Nie było nikogo tylko ja i on, czemu tego nie zrobiłam? Tak bardzo mnie skrzywdził, nienawidzę go-Nie mam ci tego za złe. Było minęło-stał w bezruchu. Odwróciłam się i przeszłam przez pasy....ból i ciemność nie wiem co się stało. Przez ułamek sekundy słyszałam tylko swoje imię.
Długo leżałam w szpitalu. Czasem budziłam się i udawałam, że śpię. Nie miałam siły by powiedzieć co kolwiek
-To twoja wina!!-ściszyła głos Agata
-Gdybym mógł to bym wpadł po ten samochód za nią-Fabia i ta jego pewność tych słów dała mi do myślenia
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Proszę o komentarz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz