Dedykuję Paulinie Wronie :) Dziękuje jej za miłe komentarze.To przed ostania rozdział. Zaczynam a raczej zaczęłam nowego bloga o Zuzie też z Fabianę w roli głównej
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~Fabian~
Słodko spała sobie na fotelu w samochodzie, aż szkoda było ją budzić. Dojechaliśmy już do domu i nie
mogliśmy tutaj spędzić całej nocy.Delikatnie pocałowałem ją w usta. Ona uśmiechnęła się i mamrotała coś pod nosem. Znów się nachyliłem, żeby ją pocałować w tym czasie podniosła głowę
-Auć-uderzyła mnie głową w nos-wiesz ile grozi za uszkodzenie reprezentanta?
-To po co mnie budzisz?
-Jesteśmy w domu-oznajmiłem, a ona leniwe otworzyła drzwi od samochodu
Telefon nie dawał mi spokoju. Dzwonił i dzwonił. Była dziewczyna nie pozwoliła, żebym zapomniał o jej istnieniu. Nadchodziła nasza rocznica, a ona chciała się spotkać. Po co nic nas nie łączyło. Wyjąłem telefon, żeby odrzucić połączenie teraz zabrała mi go
-Ej, ja ci rzeczy nie ruszam-złapałem ją w połowie i przytuliłem
-Ten telefon mnie denerwuje. Kto tak dzwoni?
Nikt ważny-wchwili jej nie uwagi zabrałem jej go. Postanowiłem pilnować, żeby nigdy więcej się do niego nie dorwała
-I znów to robię, okłamuje ją-powiedziałem głośno do stojącego obok Piotrka bo byliśmy sami w szatni
-To się z nią spotkaj i już-rzucił
-Pogrzało cie? a niby po co? Miałbym piekło w domu-to najgłupszy pomysł jaki słyszałem
-Spotkaj się z nią i po kłopocie. Ona da ci spokój a Wercr nie mów. Uświadom jej, że po między wami nic nie ma i już po sprawie.
-Wykluczone!
-Zobacz ile czasu z nią byłeś. Nie możesz z dnia na dzień wykreślić jej ze swojego życia
-Ta historia toczy błędne koło
Nic nie wy wnioskowałem z tej rozmowy. Może się z nią spotkać? To nic nie znaczy. Znów czuję się jakbym zdradzał Weronikę
~Wera~
Dochodzi godzina 11 a jego nie ma. Co to za telefony? Niepokoję się coraz bardziej. Już znam tą historię nie wraca na noc przyjdzie i oświadczy mi, że to nie ma sensu. Zatraciłam się we własnych myślach. Po 10 minutach zadzwoniłam do Piotrka. Strasznie kręcił. Sam nie wierzył w to co mówił. Najpierw jakiś klub potem trening, Uświadomiłamgo, że to ważny mecz skoro trzymając go do 11 w nocy, a potem zapytałam czemu on nie jest na tym "treningu" Zirytowana poszłam po torbę i spakowałam swoje rzeczy. nie wiem gdzie pójdę do mamusi najlepiej. O 11.30 usłyszałam, że wchodzi do domu
-Wy wszyscy jesteście tacy sami, nigdy się nie zmieniacie-rzuciłam do niego z końca korytarza
-Zanim zaczniesz robić sceny..
-Jesteś idiotą-powiedziałam
-Był bym gdybym ciebie znów zdradził czy zostawił
-Czyli potwierdziłeś, że nim jesteś-podeszłam bliżej
Za jego nóg wyszedł mały biały piesek. Zrobiło mi się głupio.
-No ja...
-Tak wiem, że jestem idiotą-pocałował mnie
Kilka tygodni potem zrobiłam się bardziej nieznośna niż zwykle, tak to możliwe. Nic mi nie smakowało a od rzyjaciółki stwierdziłam, że ją przerażam. Jadłam dużo i mieszałam smaki. Pełna obaw chciałam potwierdzić to czego się obawiałam... Długo płakałam zastawiając się co dalej. Mój świat zawalił się kiedy usłyszałam najgorsze od swojego chłopaka
-Nie jest gotów na taki obowiązek, jestem za młody. Nie wiem co z nami dalej...
-Dziecko to nie pies, to nie tylko obowiązek-krzyczałam
-Daj mi to przemyśleć...
-Tutaj nie ma nic do myślenia. Sam jesteś jak dziecko...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~Fabian~
Słodko spała sobie na fotelu w samochodzie, aż szkoda było ją budzić. Dojechaliśmy już do domu i nie
mogliśmy tutaj spędzić całej nocy.Delikatnie pocałowałem ją w usta. Ona uśmiechnęła się i mamrotała coś pod nosem. Znów się nachyliłem, żeby ją pocałować w tym czasie podniosła głowę
-Auć-uderzyła mnie głową w nos-wiesz ile grozi za uszkodzenie reprezentanta?
-To po co mnie budzisz?
-Jesteśmy w domu-oznajmiłem, a ona leniwe otworzyła drzwi od samochodu
Telefon nie dawał mi spokoju. Dzwonił i dzwonił. Była dziewczyna nie pozwoliła, żebym zapomniał o jej istnieniu. Nadchodziła nasza rocznica, a ona chciała się spotkać. Po co nic nas nie łączyło. Wyjąłem telefon, żeby odrzucić połączenie teraz zabrała mi go
-Ej, ja ci rzeczy nie ruszam-złapałem ją w połowie i przytuliłem
-Ten telefon mnie denerwuje. Kto tak dzwoni?
Nikt ważny-wchwili jej nie uwagi zabrałem jej go. Postanowiłem pilnować, żeby nigdy więcej się do niego nie dorwała
-I znów to robię, okłamuje ją-powiedziałem głośno do stojącego obok Piotrka bo byliśmy sami w szatni
-To się z nią spotkaj i już-rzucił
-Pogrzało cie? a niby po co? Miałbym piekło w domu-to najgłupszy pomysł jaki słyszałem
-Spotkaj się z nią i po kłopocie. Ona da ci spokój a Wercr nie mów. Uświadom jej, że po między wami nic nie ma i już po sprawie.
-Wykluczone!
-Zobacz ile czasu z nią byłeś. Nie możesz z dnia na dzień wykreślić jej ze swojego życia
-Ta historia toczy błędne koło
Nic nie wy wnioskowałem z tej rozmowy. Może się z nią spotkać? To nic nie znaczy. Znów czuję się jakbym zdradzał Weronikę
~Wera~
Dochodzi godzina 11 a jego nie ma. Co to za telefony? Niepokoję się coraz bardziej. Już znam tą historię nie wraca na noc przyjdzie i oświadczy mi, że to nie ma sensu. Zatraciłam się we własnych myślach. Po 10 minutach zadzwoniłam do Piotrka. Strasznie kręcił. Sam nie wierzył w to co mówił. Najpierw jakiś klub potem trening, Uświadomiłamgo, że to ważny mecz skoro trzymając go do 11 w nocy, a potem zapytałam czemu on nie jest na tym "treningu" Zirytowana poszłam po torbę i spakowałam swoje rzeczy. nie wiem gdzie pójdę do mamusi najlepiej. O 11.30 usłyszałam, że wchodzi do domu
-Wy wszyscy jesteście tacy sami, nigdy się nie zmieniacie-rzuciłam do niego z końca korytarza
-Zanim zaczniesz robić sceny..
-Jesteś idiotą-powiedziałam
-Był bym gdybym ciebie znów zdradził czy zostawił
-Czyli potwierdziłeś, że nim jesteś-podeszłam bliżej
Za jego nóg wyszedł mały biały piesek. Zrobiło mi się głupio.
-No ja...
-Tak wiem, że jestem idiotą-pocałował mnie
Kilka tygodni potem zrobiłam się bardziej nieznośna niż zwykle, tak to możliwe. Nic mi nie smakowało a od rzyjaciółki stwierdziłam, że ją przerażam. Jadłam dużo i mieszałam smaki. Pełna obaw chciałam potwierdzić to czego się obawiałam... Długo płakałam zastawiając się co dalej. Mój świat zawalił się kiedy usłyszałam najgorsze od swojego chłopaka
-Nie jest gotów na taki obowiązek, jestem za młody. Nie wiem co z nami dalej...
-Dziecko to nie pies, to nie tylko obowiązek-krzyczałam
-Daj mi to przemyśleć...
-Tutaj nie ma nic do myślenia. Sam jesteś jak dziecko...