niedziela, 15 grudnia 2013

Niespodzianka a nawet dwie

Dedykuję Paulinie Wronie :) Dziękuje jej za miłe komentarze.To przed ostania rozdział. Zaczynam a raczej zaczęłam nowego bloga o Zuzie też z Fabianę w roli głównej
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~Fabian~
Słodko spała sobie na fotelu w samochodzie, aż szkoda było ją budzić. Dojechaliśmy już do domu i nie
 mogliśmy tutaj spędzić całej nocy.Delikatnie pocałowałem ją w usta. Ona uśmiechnęła się i mamrotała coś pod nosem. Znów się nachyliłem, żeby ją pocałować w tym czasie podniosła głowę
-Auć-uderzyła mnie głową w nos-wiesz ile grozi za uszkodzenie reprezentanta?
-To po co mnie budzisz?
-Jesteśmy w domu-oznajmiłem, a ona leniwe otworzyła drzwi od samochodu
Telefon nie dawał mi spokoju. Dzwonił i dzwonił. Była dziewczyna nie pozwoliła, żebym zapomniał o jej istnieniu. Nadchodziła nasza rocznica, a ona chciała się spotkać. Po co nic nas nie łączyło. Wyjąłem telefon, żeby odrzucić połączenie teraz zabrała mi go
-Ej, ja ci rzeczy nie ruszam-złapałem ją w połowie i przytuliłem
-Ten telefon mnie denerwuje. Kto tak dzwoni?
Nikt ważny-wchwili jej nie uwagi zabrałem jej go. Postanowiłem pilnować, żeby nigdy więcej się do niego nie dorwała


-I znów to robię, okłamuje ją-powiedziałem głośno do stojącego obok Piotrka bo byliśmy sami w szatni
-To się z nią spotkaj i już-rzucił
-Pogrzało cie? a niby po co? Miałbym piekło w domu-to najgłupszy pomysł jaki słyszałem
-Spotkaj się z nią i po kłopocie. Ona da ci spokój a Wercr nie mów. Uświadom jej, że po między wami nic nie ma i już po sprawie.
-Wykluczone!
-Zobacz ile czasu z nią byłeś. Nie możesz z dnia na dzień wykreślić jej ze swojego życia
-Ta historia toczy błędne koło
Nic nie wy wnioskowałem z tej rozmowy. Może się z nią spotkać? To nic nie znaczy. Znów czuję się jakbym zdradzał Weronikę

~Wera~
Dochodzi godzina 11 a jego nie ma. Co to za telefony? Niepokoję się coraz bardziej. Już znam tą historię nie wraca na noc przyjdzie i oświadczy mi, że to nie ma sensu. Zatraciłam się we własnych myślach. Po 10 minutach zadzwoniłam do Piotrka. Strasznie kręcił. Sam nie wierzył w to co mówił. Najpierw jakiś klub potem trening, Uświadomiłamgo, że to ważny mecz skoro trzymając go do 11 w nocy, a potem zapytałam czemu on nie jest na tym "treningu" Zirytowana poszłam po torbę i spakowałam swoje rzeczy. nie wiem gdzie pójdę do mamusi najlepiej. O 11.30 usłyszałam, że wchodzi do domu
-Wy wszyscy jesteście tacy sami, nigdy się nie zmieniacie-rzuciłam do niego z końca korytarza
-Zanim zaczniesz robić sceny..
-Jesteś idiotą-powiedziałam
-Był bym gdybym ciebie znów zdradził czy zostawił
-Czyli potwierdziłeś, że nim jesteś-podeszłam bliżej
Za jego nóg wyszedł mały biały piesek. Zrobiło mi się głupio.
-No ja...
-Tak wiem, że jestem idiotą-pocałował mnie


Kilka tygodni potem zrobiłam się bardziej nieznośna niż zwykle, tak to możliwe. Nic mi nie smakowało a od rzyjaciółki stwierdziłam, że ją przerażam. Jadłam dużo i mieszałam smaki. Pełna obaw chciałam potwierdzić to czego się obawiałam... Długo płakałam zastawiając się co dalej. Mój świat zawalił się kiedy usłyszałam najgorsze od swojego chłopaka
-Nie jest gotów na taki obowiązek, jestem za młody. Nie wiem co z nami dalej...
-Dziecko to nie pies, to nie tylko obowiązek-krzyczałam
-Daj mi to przemyśleć...
-Tutaj nie ma nic do myślenia. Sam jesteś jak dziecko...

czwartek, 12 grudnia 2013

Jest takie spojrzenie, którym patrze tylko na jedną osobę

Czytam=Komentuję
Nie bój się żyć dla miłości. Dla niej warto żyć. Trzeba znaleść osobę, z którą tą miłością możesz się podzielić



Urodziny mam zamiar spędzić normalnie bez imprezy i tych wszystkich bzdurnych rzeczy. Bez Piotrka
to nie to samo. Włączymy jakiś durny program i z miską pełną popcornu spędzałam popołudnie. Z mojego fantastycznego  spędzania tego koszmarnego dnia wyrwał mnie telefon, ktoś prosił, żebym szybko zjawiła się w hali. -To już lecę-powiedziałam sama do siebie. Wyszłam tak jak byłam ubrana założyłam kurtkę i moje kochane białe ciepłe  rękawiczki. Z lekkim pośpiechem ruszyłam w stronę hali. Zdjęłam czapkę i  moje włosy wyglądały okropnie. Poprawiłam je choć nadal nie wyglądały perfekcyjnie. No tak dziś jest mecz. Szukałam osoby, która mnie tutaj ściągnełam.Zrobię to co mam zrobić i już mnie nie ma.
-To ma być jakiś żart?-zdziwiłam się kiedy dowiedziałam się, że przyszłam tutaj na darmo-to po co brałam aparat?-nie ukrywałam oburzenia
-Dobra już Dziś jest taki ważny dzień dla ciebie, a ty się denerwujesz-uspokajał mnie kolega z pracy
Zaraz zrobię im coś wszystkim, tacy zadowoleni a mi nie jest do śmiechu. Usiadłam i w spokoju cieszyłam się meczem. Chłopaki  nie zamierzali przegrać. Co chwilę uśmiechałam się do Fabiana. Ta krótka wymiana spojrzeń i my tylko wiedzieliśmy o co chodzi. nie nawiedzę tego spojrzenia to oznaczało jedno "Wiem,że masz urodziny a ja ma coś fajnego" Kiedy byliśmy razem w moje urodziny przez 4 godzin chodziliśmy po sklepach, żebym sobie coś wybrała. Czemu przez 4? Bo rano sobie o tym przypomniał i jakoś musiał zorganizować imprezkę. Nie byle jaką. Do tej pory nie wiem jak mu się to udało. Było chyba z 50 osób Po meczu wjechał wielki tort a Fabian zaśpiewał mi stola. Po jakże miłym wykonaniu podszedł i pocałował mnie w policzek. Wszyscy zaczęli się śmiać i klaskać. W bardziej nieswojej sytułacji nie byłam. Uśmiechałam się sztucznie w środku kipiało. Ochota wydarcia się na tego durnia była tak duża...musiałam ją pohamować. Małe przyjęcie w jego domu i głupie docinki w moją stronę. Nie nie jesteśmy razem ile razy mam to wam mówić? Usiedliśmy na łóżku w pokoju gdzie nikogo nie było.
-Nie musiałeś....
-Musiałem, i chciałem-i znów mnie pocałował tym razem delikatnie w usta
-Nie rób tego więcej-odsunęłam się na krawędź łóżka
-Będziesz stroić takie fochy już zawsze? Widziałem twoją minę po meczu, człowiek chce dobrze a ty tego nie doceniasz
-Kilka tygodniudnimój narzeczony umarł, czego od mnie oczekujesz?-zapytałam chciałam wiedzieć na czym stoję
-Daj już spokój,
-Mogłeś oszczędzić sobie tego pocałunku-nie chciałam tego powiedzieć
-Zrobić coś dla ciebie źle nie zrobić jeszcze gorzej
-To ty nie rozumiesz tej sytułacji-powiedziałam głośniej
-Po co zadręczać się przeszłością?
Miał rację ja przez cały czas traktowałam Piotrka jako kolegę to nie jego kchałam
-Wera?-Agata delikatnie uchyliła drzwi do ciemnego pokoju
-Co?
-Mogę cie prosić?-po jej głosie słyszałam, że trudno będzie ją  stąd wyprowadzić. 
-Dobra skończyło się piwo-siatkarz rzucił do wszystkich będący w pokoju-chyba się wybiorę, chwila świerzego powietrza mi nie zaszkodzi-spojrzał na mnie
Usiadłam po między Olką a Piotrkiem po między nimi też jakoś nie za dobrze
-Agata?!-przypomnaiąłm się o upijej Agacie, która znikneła mi z oczu, nie tylko ona
-Co ty odwalasz?
Zza drzwi słyszałam tylko jakie to życie nie fair. Jakbym nie wiedziała. Długo stałam przed drzwiami prosząc ją o wyjście
-Gdzie on jest?-usiadłam na szafce na przedpokoju czekając na wyjście przyaciółki
-Długo go nie ma-zaczęłam panikować
Minęło kolejne 10 min a ja odchodziłam od zmysłów. A jak mu się coś stało?
-Gdzie on do cholery jest-powiedziałam po raz setny do stojącej obok Oli
-Kto?
-Bożee, jak dobrze, że jesteś-rzuciłam się na niego mocno go przytulając-Agata nie chce wyjść
Siatkarz poszedł po nóż kuchenny i otworzył drzwi, na jego łóżku leżała Agata i Nikolay
-Jakie to słodkie-stwierdziłam nie mogąc się napatrzeć
-A dwa dni temu chcieli się pozabijać-powiedziała rozbawiona Olka
-No to podobnie jak my. Tylko my jesteśmy lepsi bo to było godzinę temu-stwierdził Fabian zanosząc piwo do kuchni
-No jutro to tutaj będzie poważna wojna-Ola zamknęła drzwi i obie wiedziałyśmy jak skończy się ta noc. Ledwo co mieściliśmy się oboje na tej kanapie. Moje plecy tak strasznie mnie bolały.
-O mało co dwa razy przez ciebie nie spadłem-Fabian wydawał się jeszcze gorzej nie wyspany niż ja
-I co to moja wina ?
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Było by miło jak by ktoś zostawił komentarz
Mi rodział podoba się, nie wiem jak wam. Taki słodki się wydaje xD. Mam jeszcze taki jeden pomysł, ale to już w następnym :)


niedziela, 8 grudnia 2013

Nie wracając do przeszłości

Oboje jedziemy kłócimy się. Kiedy Ci wyznaję, że cie kocham ciebie już nie ma. Nagle obudziłam się cała mokra po chwili upadam na poduszkę. Czuję twój zapach. Słyszę, że ktoś jest w kuchni. Znowu wstałeś i  robisz nam kawę, tak jak zawsze. Wypadek, twoja śmierć pogrzeb i ta kobieta twierdząca, że masz z nią dziecko. No nie, ale sen mi się przyśnił. Nie mogłeś mnie zostawić. Leże jeszcze chwilę sama. Patrzę na twój telefon, który leży na naszej szafce nocnej. Wstaję i idę się z tobą przywitać
-Mama?-znów łzy napływają mi do oczu. Rzeczywistość była brutalna
-Cześć kochanie. Jak się czujesz? Powinnaś porozmawiać z psychologiem-stwierdziła
-Uważasz, że całkiem oszalałam??
-Nie. Mam wrażenie, że zachowujesz się jakby cały świat był przeciwko tobie. Mi też jest ciężko. chce Ci pomóc nie tylko ja, a ty po prostu nie chcesz. Nie jesteś sama.
-Ale ja sobie chcę z tym poradzić sama-odwróciłam wzrok

Dziewczyna sztucznie uśmiechała się do kolegi. Oboje stali na lotnisku bilet miała tylko ona. Chłopak cieszył się z chwili rozmowy z nią.
-Wera jesteś okropna ledwo co przyjechałaś a znów jedziesz-miał do niej o to pretensje
-Moja ambicja zaskakuje nawet mnie
-To mam nadzieję, że znów Ci coś oddali i przyjedziesz szybko-poprawił im się humor.
Ona pocałowała go w policzek. Dla niej to przyjacielskieporzegnanie dla niego coś więcej. Chłopak niecierpliwe czekał na nią. Wierzył w o, że powróci i oboje będę razem. Układał sobie w głowie plan co jej powie kiedy ona wróci. Sprawy po komplikowały się blondyn wdał się w romans ze straszą od niego dziewczyną. Oboje nie wierzyli w to, że mogą być razem....


Po domu walały się butelki nie tylko po wodzie i opakowania po pizze. Nie posprzątane to najmilne określenie tego miejsca pomyślałam. Nie rozmawiałam z nikim od dawna. Nie chciałam żadnego kontaktu z ludzi. Normalność tak bardzo jej pragnęłam, ale wiem, że nigdy do niej nie wrócę. Goście sami wpraszali się do mnie.
-Mogę-spytał mój były chłopak
-Skoro musisz. Sorry za bałagan ale nie mam czasu na nic
-Rozumiem
Usiadł na znanej mu kanapie i przerwał ciszę, która wydawało się, że trwa w  nieskończoność
-Tak sobie pomyślałem o nartach, lubiliśmy kiedyś tak spędzać popołudnia
-Nie mam ochoty-odpowiedziałam krótko i nic by mnie nie przekonało
-Będzie tutaj tak siedzieć do końca życia? A szkoda, że z nikim nie gadasz bo dowiedziałabyś się czegoś ciekawego-próbował wzbudzić we mnie ciekawość
-Podobnie czas spędzałam jak mie zostawiłeś. Szkoda, że wtedy nie interesowałeś się mną tak jak teraz. Idź na trening do dziewczyny nie wiem co tam chcesz robić ale mam to w dupie. Odwal się. Kto cie nasłał?
-Spokojnie. Żeby móc wracać do dziewczyny trzeba ją mieć. Nikt mnie nie nasłał nie mogę z tobą pogadać?
-Wyjdź proszę-spojrzał na mnie jakbym żartowała

Zmyłam się zarz po wigilii do domu. nie mogłam na nich patrzeć na to udawanie, że nic sie nie stało i że to nie moja wina. Zastanawiałam się jak by to wyglądało gdybyś tutaj ze mną był.Widziałam cie jak tutaj siedzisz i rozmawiasz z nami, nie mogłam musiałam wyjść
2 tygodnie tygodnie potem brałam tyle zleceń ile mogłam po to, żeby nie siedzieć w domu. Każdy kąt przypominał mi ciebie.

-Mogę?-ogarnęłam włosy i zrobiłam lekki makijaż i pojawiłam się w domu Fabiana
-Zatęskniłaś za ludźmi czy Ci prąd odcięli?-mało zabawny żart
-Przyszłam pogadać, nie o przeszłość o nas, o drużynie znajomych. Szczerze mówiąc nawet nie wiem co u Agaty
-A to zabawna historia-zaprosił mnie do swojego przestronnego domu i poczęstował kubkiem czekolady
-Bo myślała, że....-tak się śmiała, że nie rozumiałam co mówi
-Weź już bo się udusisz-próbowałam do uspokoić. Dowiedziałam się o co chodzi po paru minutach jak mógł powiedzieć coś w końcu
-Myślała, że jest w ciąży, a to jakaś choroba z hormonami. Historia jak z filmu
-Serio o wiele wyjaśnia
Potem trochę chamsko żartowaliśmy z Nikolay



-Wiesz co, wyjede gdzieś-zrobiło się całkiem poważnie
-To będzie najgorsza opcja. To nie twoja wina. Ty powinnaś żyć normalnie on tego by chciał. Wyrzuty powinien mieć ten kierowca, który w was wjechał
Tak na pewno by tego chciał, żebym  żyła szczęsliwie ale nie z tobą. Pomyślałam i wolałam tego nie mówić na głos
-Prosze nie udawaj i ty, że to nie moja winna



piątek, 6 grudnia 2013

Bo ty jesteś pięknym kłamstwem a ja okrutną prawdą-Miłość i śmierć

Uśmiechnęła weszłam do redakcji. Koleżanki gratulowały mi moich zaręczyn. Cieszył mnie to, ale w głębi duszy sama nie wiedziałam co mam zrobić. Kiedy pomyślałam sobie, że to zły pomysł starałam przekonać samą siebie, że nic lepszego niż Piotrek w życiu nie może mnie spotkać. Za oknem śnieg i mocny wiatr i ja siedziałam na fotelu i oglądałam swój pierścionek jakbym miała w nim znaleść  od powiedzieć. Robiąc artykuł o siatkarzach, którzy pomagali parzy szlachetnej paczce spotkałam się z Fabianem. Nasza rozmowa wyglądała inaczej niż inne
-A co u ciebie?-zapytałam z wielkim bananem na twarzy
On spojrzał na mnie z nienawiścią w oczach
-Bywała lepiej-od powiedział obojętnie-ładne-pokazał na pierścionek na moim palcu
-Dziękuje-uśmiechałam się jeszcze bardziej
-Prezent?, zaręczynowy?-dopytywał
-To drugie-spoważniał
-To szczęścia życzę-od powiedział z pogardą i zostawił mnie samą
Zrobiło mi się przykro. Cieszyłam się, że on wie. Pełna satysfakcji poszłam do domu. Na dworze robiło się coraz zimniej. Męczyły mnie wyrzuty sumienia patrzyłam na Piotrka i zastanawiałam się co dalej. Widział, że  jestem pełna obaw. Udawał, że wszystko jest w porządku i nie ma się czym przejmować. Oboje wsiedliśmy do samochodu i chcą rozluźnić atmosferę panującą w domu wybraliśmy się to restauracji
-O czym myślisz?-patrzyłam na drogę nic nie mówiąc
-O nas
-Myślisz, że tego nie widzę. Masz wątpliwości i nawet wiem przez kogo może mam ja z nim porozmawiać
-To nie tak. Ja po prostu ja mam jeszcze czas na ślub i na takie decyzje-powiedziałam bojąc się jego reakcji, wpadł w furię
-To po co się zgadzałaś-zrobił mi wielkie wyrzuty
-On nic nie znaczy wiesz, że cie koch....
Jasne światło oślepiło mnie. Uderzenie o coś twardego głową i przeszył mnie ból
Piotrek krzycząc na mnie zerkał na drogę wo gule nie przejmując się tym, że prowadzi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedząc w ciemnym korytarzu w szpitali pielęgniarka opatrywała moją głowę. Cała w siniakach odczuwałam mocy ból w plecach. Nieprzytomna przyjechałam tutaj ale z powodu kolejek opatrzono mnie na korytarzu. Nie jest ze mną źle postanowiłam, że kiedy wrócimy obydwoje do domu  zrobię naszą ulubioną kolację. Wspomniałam te miłe chwile z nim, a było ich wiele.  Usiadła obok mnie czerwona na policzkach mama. Złapała mnie za rękę i spojrzała głęboko w oczy
-Weronika, to nie...
-Co chcesz powiedzieć, gdzie jest Piotrek!!!!!
-Wera, ja...-w jej oczach pojawiły się łzy-oni nie dali rady go uratować
-Co ty gadasz, to jest śmieszne. Przecież on już na pewno czeka na mnie w samochodzie wracamy do domu. To tylko małe zadrapania-wyszłam przed budynek szpitala samochodu nie było mama wybiegła za mną. Nic do mnie nie docierało.
-Pod jaką salą leży?
Wbiegłam z powrotem do szpitala.
-Tato-wpadłam na tatę, który cały był zdenerwowany złapał mnie mocno za ramiona i przytulił
-Byłeś u Piotrka, W jakiej sali leży? Czemu nic nie mówisz??-patrzył na mnie z litością- Puść mnie- odeszłam-Wypisali go? Czeka na mnie w domu?-moje pytania nie miały końca
Tata znów objął mnie swoim ramiem. Robię z siebie tylko histeryczkę. Wtuliłam się w tatę i głośno płakałam. Wróciłam do domu rodziców. Tutaj było gorzej usiadłam na podłodze w dawnym pokoju płakałam coraz mocniej. Siedziałam sama mama miała dość patrzenia na moją tragedię. Poczułam obecność Agaty a raczej jej mocne perfumy. Przyaciółka pochylona nad mną pocieszałam mnie
-Zostaw  mnie do cholery jasnej-krzyczałam zamykając drzwi od pokoju spojrzałam na mamę, która stała i patrzyła na mnie z żalem.
-Wasze wszystko będzie dobrze, współczuje i kondolencje nie oddadzą mi go-powiedziałam sama do siebie, ale wiedziałam, że wszyscyto słyszą.Po dwóch godzinach przeprosiłam je, one rozumiały moje załamanie. Teraz siedziałyśmy w kuchni i przezywałyśmy to razem.
Po pogrzebie od razu poszłam do domu. Były tam wszystkie mi znane twarze. Zniknęłam tak, aby nikt nie proponował mi podwóźki. Dogoniła mnie kobieta starsza ode mnie też ubrana na czarno widocznie wracająca z pogrzebu, ale jej nie tam nie widziałam, żeby stała przy grobie
-Jest mi przykro-zaczęła cicho
-Wiem to już słyszałam nie tylko od pani, ludzie mówią to ale tak naprawdę nie wiedzą co czuję. Mówią tak bo jest im mnie trochę żal.
-Pani straciła narzeczonego, a moja córka ojca
-Też mi jest przykro-zmieniłam ton i powiedziałam to szczerze
-Pani mnie nie zrozumiała-w jej zielonych oczach pojawił się łzy
W tym samym dniu chwaliłam się w pracy z pierścionka, kilka godzin później Piotrka już nie było. Życie potrafi być okrutne. A ja sobie w nim nie poradzę nie będę potrafić
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~JEŚLI CZYTASZ POZOSTAW PO SOBIE KOMENTARZ. A więc rodział smutny, Jeśli chcecie wiedzieć co będzie dalej no zostawicie komentarz będę wiedzieć, że mamdla kogo pisać następny rodział.


czwartek, 5 grudnia 2013

Powiedziałam tak, ale to dobry wybór?


Uważam, że rozdział taki sobie. Proszę o jakimś komentarz wiem, że znów wam truję. Chcę znać wasze opinie i czy coś może zmienić. Teraz nie mogę ale obiecuję, że poprawię błędy. Haha w następnym trochę więcej o Fabianie ;)

Sama praca nie wykańczała tak bardzo jak studia. Kawa stała się moją dobrą koleżanką bez której
trudno mi spędzić dzień. Mało jadłam i zapomniałam o tym co to znaczy dobrze się wyspać. Mój związek z Piotrkiem był nudny, nic się nie działo rzadko się kłóciliśmy. Prowadziliśmy nasze życie jak stare dobre małżeństwo. Kiedy nadeszła ta upragniona i oczekiwana niedziela wyłączyłam telefon zamknęłam się w swoim pokoju i usiadłam na fotelu. Sięgnęłam po ulubioną książek którą z powodu braki wolnego czasu nie mogłam dokończyć. Piotrek wchodził do pokoju i mnie denerwował. Raz szukał koszuli drugi raz prosił mnie o pomoc przy wyborze krawatu. Kiedy zapytałam gdzie się wybiera on poszedł do moje szafy i wyciągnął dwie sukienki. Pierwszaczerwona moja ulubiona a druga to prezent od niego na rocznicę
-Weź którą z tych-pokazał mi przed oczami
-Chyba sobie żartujesz nie ma mowy nigdzie nie idę-za protestowałam i wróciłam do czytania
-Taki dzień, a ty przed książką go spędzisz, Wera ubieraj się
Wyszedł z pokoju coś sobie śpiewając w łazięce/ Humor mu dopisuje aż za bardzo. No niestety musiałam go zepsuć i zostałam zmuszona do wyjścia. Prawię się o to pokłóciliśmy, Piotrek nie uznawał kompromisu. Rzuciłam na niego gniewne spojrzenie kiedy przyjechaliśmy  do rodziców. To popołudnie chciałam spędzić samotnie odpocząć już nawet nie chodzi o tą książkę. Od progu zdziwiła mnie mama, która nie wyglądała na pełną euforii w przeciwieństwie do mojego chłopaka. W progu usłyszałam charakterystyczny  śmiech mojej cioci i  słyszę też wujka.Po domu unosiły się zapachy mojego ulubionego ciasta. Usiadłam na przeciwko mamy, która kończyła robić sałatkę
-Co wy dziś robicie. Piotrek powiedział, że ta ma być jakiej rodzinne spotkanie, a ja tu widzę jedzenia jak na wesele
-Blado wyglądasz-mama dotykała mnie dłońmi po policzkach-Nie podoba mi się ten twój Piotrek-zmieniła temat tak jakby o czymś sobie przypomniała
-Tobie nie musi. Przy najmniej tata go lubi-blondyn zawsze unikał mojej matki jak ognia. Z ojcem dogadywał się od zawsze. Wspólne pasje, "interesujące" tematy do rozmów sprawiały, że oboje długo ze sobą siedzieli. Poszłam do pokoju gdzie jedzenia było jak dla wojska. Pocałowałam mojego chłopaka, który siedział obok ojca i o czymś rozmawiał. Oboje rzucili sobie znaczące spojrzenia. Popatrzyłam na nich pytająco. Nikt nie chciał nic zdradzić. Nagle dzwonek i tato kazał mi otworzyć
-Agata?A co ty tu robisz?-ta sytuacja zrobiła się coraz dziwniejsza kiedy Agata pojawiła się w progu domu rodziców
-Nie mogłam przepuścić takiej okazji-wydarła się i od razu pobiegła do kuchni bo tam zawsze można było znaleźć coś smacznego. Uśmiechnęłam się sama do siebie i poczułam głębokie zirytowanie. Co to znaczy "nie mogłam przepuścić takiej okazji" od razu poszłam to wyjaśnić, ale Agata zajęła mniejce pomiędzy babcią a ciotką już zajadając się ciastem. Wszyscy mnie obserwowali. w końcu nie wytrzymałam
-Z tego ty się tak cieszysz?- zapytałam i ściszyłam głos dokańczając zupę
-Tak to z czego?-zapytał oburzony
-Wiesz co myślę-nachyliłam się nad nim tak, żeby tylko on mógł mnie słyszeć-świetnie się bawicie coś ukrywając prze mną a ja czuję się jak idiotka- od suną krzesełko i wstał
-Co robisz weź się nie wygłupiaj siadaj!!-rozkazałam mu
Wyciągnął z prawej kieszeni marynarki granatowe pudełeczko. Zamarła, Zadał mi to pytanie a ja jak głupia czekałam na dobry pomysł jak się z tego wymigać. Nie było wyjścia i co tu od powiedzieć? Jestem za młoda, nie nadaję się na żonę no i jeszcze jest Fabian...nie nie jego mnie mogę wliczać. Tyle argumentów, żeby powiedzieć nie. Spojrzałam na Agatę, która mnie pospieszała
-Tak-szepnęłam
Reakcje były różne. Mama schowała twarz w dłoniach Agata zadowolona a ojciec proponował wszystkim coś mocniejszego. I ciocia z babcią wróżyły nam wspaniałą przyszłość. Oby taka była
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli czytasz to pozostaw po sobie komentarz




sobota, 30 listopada 2013

Wspomnienia

-Po co Ci ta praca od niego?-Piotrek pytał o to po raz setny
-Skoro chce mi pomóc, co mam innego robić?
-Nie podoba mi się to-usiadł a ja widziałam, że jest zdenerwowany całą tą sprawą. Usiadłam obok niego
-Daj już spokój-pocałował mnie w czoło
-Czuję się jak idiota-oboje na wspomnienie o całej tej wycieczce wybuchliśmy śmiechem-Dlaczego nie chcesz się z nikim związać? Nie jesteś już dla mnie tylko przyjaciółką. Nawet nie wiesz jak bardzo się ucieszyłem jak ktoś powiedział mi, że wracasz do Rzeszowa-złapał mnie za rękę
-Też jesteś dla mnie ważny. Nie wydaję mi się, żeby było  pomiędzy nami coś więcej niż tylko przyjaźń
-Przemyślisz to?-zapytał
-Ale co?
-Myślę, że możemy być razem. Ty też to czujesz ja to widzę-zdenerwował mnie
-A skąd wiesz co czuję?-wykrzyczałam
-Jeśli mnie nie kochasz-wreszcie użył tego słowa-to ja nie chcę tylko przyjaźni.
 Ja to czuję od bardzo dawna. Szkoda, że nawet teraz tego nie widzisz- wyszedł z mojego mieszkania i zastawił mnie z tą myślą. Skro Fabian może być szczęśliwy to czemu ja nie?
Zagubiona w świecie licealistów szukałam kogoś z nim mogę porozmawiać. Nie chodziło o jaką większą przyjaźń lecz tylko o osobę, z którą mogę porozmawiać. Agata to moja dobra przjaciółka trochę zapatrzona w siebie co chwilę zmienia chłopaka. Zajęta nocnymi imprezami często zapominało o mnie. Zazwyczaj dzwoniła kiedy czego potrzebowała. Pewien chłopak przyglądał mi się z zaciekawieniem. Patrzył na w jak grał w siatkówkę i na szkolnym korytarzu odrywając się od książek. Nieśmiało podszedł, zdenrowany wydukał czy mam ochotę z nim się spotkać. Zapatrzony we mnie jak w obrazek po darowywał mi małe prezenty. Dla mnie zaczął interesować się siatkówką. W chwili rozwodu rodziców to on był przy mnie nie mówiąc "wszystko będzie dobrze"a po prostu będą przy mnie. Przez głowę mi nie przeszło,  że przez tyle lat coś mnie czuł.
Najlepszy sposób na zapomnienie o Fabianie? Zakochać się na nowo w kimś to mnie nie skrzywdzi w kimś kto mnie wspiera. Czuł coś do mnie przez tyle lat, takie uczucie szybko nie gaśnie. 

Będą na studiach ludzie, którzy mnie znali zauważyli więszką zmianę. Mniej przejmowałam się rodzicami, którzy mną nie przejmowali się wcale. Imprezowałam umawiałam się z chłopakami nie szukając stałego związku. Siedząc w jednej z warszawskich dyskotek barman podał mi drogiego drinka
-Nie zamawiałam tego-cenna mnie przeraziła
-Ale to od tego Pana-dyskretnie pokazał na wysokiego chłopaka
-To proszę mu to oddać,wylać nie wiem co Pan z tym zrobi-nie przyjechał tego drinka ponieważ nie wiadomo co w mim mogło być. Agata ledwo co trzymała się na nogach
-Koniec tego idziemy do domu-żeby wyprowadzić ją z tej dyskoteki użyłam dużo siły.
Rankiem czułam zapach alkoholu w naszym mieszkaniu. Przewracałam się boku na bok licząc, że ta niedziela szybko zleci. Agata z butelką wody weszła do mojego pokoju
-Czasem Cie nie rozumiem, nie wiesz kogo wczoraj spławiłaś
-A niby kogo?
Ona uśmiechnęła się i nie opowiedziała. 
-Widzisz tamtego-obie ubrałyśmy się w stroje do biegania i poszłyśmy do parku-taki z ciebie kibic...-pokręciła głową
-To serio on??-zrobiłam wielkie oczy-no trudno. Skąd wiesz, że tutaj biega?-oświeciło mnie za późno
-Kiedyś go widziałam, ale coś czuję, że ty będziesz przychodzić tutaj częściej-puściła mi oczko i pobiegła a ja za nią. Słuchając mojej ukochanej piosenki. Poczułam, że ktoś wpadł na mnie. Wyjechał słuchawkę z ucha i zmierzyłam go wzrokiem
-Miło, że się spota kiśmy-uśmiechał się do mnie-to może teraz pokarzesz swoją łaskawość i dasz się zaprosić?
Mam szansę na normalny związek. Bez jego wyjazdów zdrad i nie popierania tego co robię. Bez dalszych zastanowień włożyłam cieplejszą kurtkę i poszłam do Piotrka. Szłam ulicą było ciemno i zimno. Usłyszałam śmichy kilku chłopaków. Cała piątka miała na głowach kaptury i podążali za mną. Krzyczą coś w stylu " gdzie uciekasz laluniu"
-Dupki-powiedziałam cicho skręcając w kolejną uliczkę. Zrobiło się niebezpiecznie ponieważ oni darli się coraz głośniej i szli za mną. Biegłam nie patrząc za siebie, ciekawe co oni chcieli mi zrobić. Jacyś pijani chcący się zabawić. Skręciłam w druga uliczkę i pobiegłam do parku. wierzyłam w to, że będą tam jacy ludzie. No tak tak późno zapewne ktoś tam siedzi....Odwróciłam się a oni biegli za mną. Uderzyłam w coś, a raczej kogoś
-Weronika-to Fabian, no tak on zawsze wieczorem biega. Piątka chłopaków na jego widok zmnieła kierunek.
-Eee no widzisz tak się kończy chodzenie samemu po ciemku-zdyszałam się
-Odprowadzić Cie do domu?
-Nie no po co, poza tym idę do Piotrka
-I co z tego nie będę wchodzić z tobą do mieszkania przecież. Nie pozwolę Ci iść tam sama. A podobno Rzeszów to takie spokojne miasto...
-Jak chcesz. to jest spokojne miasto, ale jak widać tylko za dnia-skomentowałam-może ty mi powiesz co się dzieje z Agatą?



Trzeba mieć talent, żeby wszystko tak idealnie spiepszyć

Czasami ludzie muszę wypłakać wszystkie łzy, żeby zrobić miejsce na uśmiech



-Cholera!!-uderzyłam o kierownicę rękami. Dziś mam taki fatalny dzień. A nawet cały tydzień. Pada deszcz, a mój samochód za nic nie chce odpalić, Jakby tego było mało muszę zrobić zdjęcia na konferencji. Otworzyłam leżącą obok torebkę i po dłuższej chwili grzebania w niej wyjełam telefon
-Kurwa serio?-przeklnełam pod nosem, rozładował się. Trzasnęłam drzwiami od samochodu i poczułam kropelki wody na sobie. Czuję się jak w filmie. Pędziłam coraz szybszym krokiem a deszcz podał coraz mocniej. No i nadjechało moje długo oczekiwane zbawienie. Nie obraziłabym się jakby ktoś inny siedział w samochodzie
-Zabierzesz się ze mną-siatkarz udawał, że jest mu to obojętne
-Nie dzięki
-Będziesz tak zapieprzać w tym deszczu. Jeszcze się rozchorujesz albo coś-jego troska mnie nie ruszała
-Błagam cie daj mi spokój-przyśpieszyłam
-Spóźniona już jesteś-jechał obok mnie
-Ty tez jesteś-wsiadłam, jakbym maiła stracić pracę to wolę zabrać się z nim
Przeglądałam jego płyty w schowku, a ten śmiał się pod nosem
-No co?
-Wyglądasz komicznie-spojrzałam do lusterka miał rację. Rozmazana włosy mokre i pokręcone. Możnasię mnie przestraszyć-A co twój chłopak cie nie podwiezie
-To nie jest mój chłopak-stwierdziłam spokojnie-Jest na uczelni
I przez chwilę byłą cisza, miałam nadzieję, że już nie będę musiała z nim gadać. Nie miałam na to ochoty. Sprawił mi tyle bólu. Udawanie miłej i że wszystko jest okej nie podobało mi się
-Możesz podać-spojrzał na płytę, której nie ruszałam-Pamiętasz?-włożył płytę, a ja usłyszałam znaną mi melodię. Po krótkiej chwili odezwałam się
-Możesz to wyłączyć?
-Kiedyś lubiłaś...lubiliśmy tę piosenkę-głupkowato uśmiechał się zadowolony z tego co zrobił
-Ty nic nie rozumiesz-wyłączyłam radio byliśmy na miejscu ja rzuciłam tylko dzięki i pobiegłam na salę konferencyjną Po drodze dostałam niezły opieprz jak to ja mogłam się spóźnić i nie rozumiem powagi sytuacji. Drugi dzień i taka wtopa no pięknie. Cojest najciekawsze? Na mecz ze Skrą muszę dostać się do Bełchatowa na własną rękę bo oni nie mają jak i życzą sobie, żebym się tak zjawiła. Bardzo chętnie, ale nie ma samochodu
-Może uda mi się coś z tym zrobić-Piotrek chyba nie znał się na samochodach ledwo co poradził sobie z otwarciem klapy, ale jak to on  profesionalnie nie udaje, że wie co robi
-Mam lepszy pomysł, podwieź mnie tam, to będzie ciekawa wycieczka-zrobiłam słodkie oczka
-To daleko jest...-wymyślał
-Ehhh, no mam męczyć w pociągach?
-Niech Ci będę-odpowiedział niechętnie
Nasza wycieczka zaczynała się dobrze. Piotrek przygotowany z mapą  cieszył się z tego wyjazdu. Potem było tylko gorzej co chwilę kłóciliśmy  się po tej mnie nie słuchał i jechał sobie jak chciał. Zadeklarowałam, że jeżeli tak to ma wyglądać to jedźmy do domu bo nie dojedziemy tam za 2 dni i znów spory o to kto ma prowadzić. Przez całą to  podróż słyszałam tylko jedno "mogłam brać samochód i jechać sama" moja wina, że chcę spędzić z nim trochę czasu? Na mecz dostaliśmy przegrana naszych 3:2 jedynie  co widziałam to końcówkę ostatniego seta. Do domu wróciłam pokłócona z Piotrkiem w złym humorze po przegranym meczu i bez pracy także tego...
-Znajdę Ci coś innego-spojrzał na mnie smutny
-Weź proszę Cię daj mi spakuj, zostaw mnie bo mam dość, Po prostu jest świetnie. A ty z czego się tak śmiejesz? Agata miała niezły ubaw. Zrobiła się cała czerwona i po pięciu minutach mogła wreszcie coś powiedzieć
-Jesteście tacy zabawni. Idealnie pasujecie do siebie, idealnie niszczycie sobie życie
-Przed chwilą byłaś wkurzona, a teraz się  śmiejesz, hormony...
-Zamknij się już za dużo dziś powiedziałeś-no i wróciła Agata sprzed kilku minut.
Zadzwonił dzwonek pobiegłam otworzyć w drzwiach stał Fabian
-Ee część
-Cześć co po przyszyłeś-zdziwiłam się a Piotrek patrzył na mnie podejrzanie
-Słyszałem co się stało
-Tak pewnie macie ze mnie niezły ubaw nie dziwię się-po woli dociera do mnie komizm tej sytuacji
-Nie Nikolay mi powiedział, ja z nimi pogadam, albo znajdę Ci coś lepszego. Mam znajomości w jednej gazecie-patrzyła raz na mnie raz na Piotrka
-Co u Nikolay'a?-przyjaciółka jakby się cieszyła na jego widok, coś było nie tak.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuje za komentarze mam nadzieję, że będzie ich więcej. to miłe co piszecie i cieszę się, że komuś podoba się to co piszę.