niedziela, 8 grudnia 2013

Nie wracając do przeszłości

Oboje jedziemy kłócimy się. Kiedy Ci wyznaję, że cie kocham ciebie już nie ma. Nagle obudziłam się cała mokra po chwili upadam na poduszkę. Czuję twój zapach. Słyszę, że ktoś jest w kuchni. Znowu wstałeś i  robisz nam kawę, tak jak zawsze. Wypadek, twoja śmierć pogrzeb i ta kobieta twierdząca, że masz z nią dziecko. No nie, ale sen mi się przyśnił. Nie mogłeś mnie zostawić. Leże jeszcze chwilę sama. Patrzę na twój telefon, który leży na naszej szafce nocnej. Wstaję i idę się z tobą przywitać
-Mama?-znów łzy napływają mi do oczu. Rzeczywistość była brutalna
-Cześć kochanie. Jak się czujesz? Powinnaś porozmawiać z psychologiem-stwierdziła
-Uważasz, że całkiem oszalałam??
-Nie. Mam wrażenie, że zachowujesz się jakby cały świat był przeciwko tobie. Mi też jest ciężko. chce Ci pomóc nie tylko ja, a ty po prostu nie chcesz. Nie jesteś sama.
-Ale ja sobie chcę z tym poradzić sama-odwróciłam wzrok

Dziewczyna sztucznie uśmiechała się do kolegi. Oboje stali na lotnisku bilet miała tylko ona. Chłopak cieszył się z chwili rozmowy z nią.
-Wera jesteś okropna ledwo co przyjechałaś a znów jedziesz-miał do niej o to pretensje
-Moja ambicja zaskakuje nawet mnie
-To mam nadzieję, że znów Ci coś oddali i przyjedziesz szybko-poprawił im się humor.
Ona pocałowała go w policzek. Dla niej to przyjacielskieporzegnanie dla niego coś więcej. Chłopak niecierpliwe czekał na nią. Wierzył w o, że powróci i oboje będę razem. Układał sobie w głowie plan co jej powie kiedy ona wróci. Sprawy po komplikowały się blondyn wdał się w romans ze straszą od niego dziewczyną. Oboje nie wierzyli w to, że mogą być razem....


Po domu walały się butelki nie tylko po wodzie i opakowania po pizze. Nie posprzątane to najmilne określenie tego miejsca pomyślałam. Nie rozmawiałam z nikim od dawna. Nie chciałam żadnego kontaktu z ludzi. Normalność tak bardzo jej pragnęłam, ale wiem, że nigdy do niej nie wrócę. Goście sami wpraszali się do mnie.
-Mogę-spytał mój były chłopak
-Skoro musisz. Sorry za bałagan ale nie mam czasu na nic
-Rozumiem
Usiadł na znanej mu kanapie i przerwał ciszę, która wydawało się, że trwa w  nieskończoność
-Tak sobie pomyślałem o nartach, lubiliśmy kiedyś tak spędzać popołudnia
-Nie mam ochoty-odpowiedziałam krótko i nic by mnie nie przekonało
-Będzie tutaj tak siedzieć do końca życia? A szkoda, że z nikim nie gadasz bo dowiedziałabyś się czegoś ciekawego-próbował wzbudzić we mnie ciekawość
-Podobnie czas spędzałam jak mie zostawiłeś. Szkoda, że wtedy nie interesowałeś się mną tak jak teraz. Idź na trening do dziewczyny nie wiem co tam chcesz robić ale mam to w dupie. Odwal się. Kto cie nasłał?
-Spokojnie. Żeby móc wracać do dziewczyny trzeba ją mieć. Nikt mnie nie nasłał nie mogę z tobą pogadać?
-Wyjdź proszę-spojrzał na mnie jakbym żartowała

Zmyłam się zarz po wigilii do domu. nie mogłam na nich patrzeć na to udawanie, że nic sie nie stało i że to nie moja wina. Zastanawiałam się jak by to wyglądało gdybyś tutaj ze mną był.Widziałam cie jak tutaj siedzisz i rozmawiasz z nami, nie mogłam musiałam wyjść
2 tygodnie tygodnie potem brałam tyle zleceń ile mogłam po to, żeby nie siedzieć w domu. Każdy kąt przypominał mi ciebie.

-Mogę?-ogarnęłam włosy i zrobiłam lekki makijaż i pojawiłam się w domu Fabiana
-Zatęskniłaś za ludźmi czy Ci prąd odcięli?-mało zabawny żart
-Przyszłam pogadać, nie o przeszłość o nas, o drużynie znajomych. Szczerze mówiąc nawet nie wiem co u Agaty
-A to zabawna historia-zaprosił mnie do swojego przestronnego domu i poczęstował kubkiem czekolady
-Bo myślała, że....-tak się śmiała, że nie rozumiałam co mówi
-Weź już bo się udusisz-próbowałam do uspokoić. Dowiedziałam się o co chodzi po paru minutach jak mógł powiedzieć coś w końcu
-Myślała, że jest w ciąży, a to jakaś choroba z hormonami. Historia jak z filmu
-Serio o wiele wyjaśnia
Potem trochę chamsko żartowaliśmy z Nikolay



-Wiesz co, wyjede gdzieś-zrobiło się całkiem poważnie
-To będzie najgorsza opcja. To nie twoja wina. Ty powinnaś żyć normalnie on tego by chciał. Wyrzuty powinien mieć ten kierowca, który w was wjechał
Tak na pewno by tego chciał, żebym  żyła szczęsliwie ale nie z tobą. Pomyślałam i wolałam tego nie mówić na głos
-Prosze nie udawaj i ty, że to nie moja winna



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz