Uważam, że rozdział taki sobie. Proszę o jakimś komentarz wiem, że znów wam truję. Chcę znać wasze opinie i czy coś może zmienić. Teraz nie mogę ale obiecuję, że poprawię błędy. Haha w następnym trochę więcej o Fabianie ;)
trudno mi spędzić dzień. Mało jadłam i zapomniałam o tym co to znaczy dobrze się wyspać. Mój związek z Piotrkiem był nudny, nic się nie działo rzadko się kłóciliśmy. Prowadziliśmy nasze życie jak stare dobre małżeństwo. Kiedy nadeszła ta upragniona i oczekiwana niedziela wyłączyłam telefon zamknęłam się w swoim pokoju i usiadłam na fotelu. Sięgnęłam po ulubioną książek którą z powodu braki wolnego czasu nie mogłam dokończyć. Piotrek wchodził do pokoju i mnie denerwował. Raz szukał koszuli drugi raz prosił mnie o pomoc przy wyborze krawatu. Kiedy zapytałam gdzie się wybiera on poszedł do moje szafy i wyciągnął dwie sukienki. Pierwszaczerwona moja ulubiona a druga to prezent od niego na rocznicę
-Weź którą z tych-pokazał mi przed oczami
-Chyba sobie żartujesz nie ma mowy nigdzie nie idę-za protestowałam i wróciłam do czytania
-Taki dzień, a ty przed książką go spędzisz, Wera ubieraj się
Wyszedł z pokoju coś sobie śpiewając w łazięce/ Humor mu dopisuje aż za bardzo. No niestety musiałam go zepsuć i zostałam zmuszona do wyjścia. Prawię się o to pokłóciliśmy, Piotrek nie uznawał kompromisu. Rzuciłam na niego gniewne spojrzenie kiedy przyjechaliśmy do rodziców. To popołudnie chciałam spędzić samotnie odpocząć już nawet nie chodzi o tą książkę. Od progu zdziwiła mnie mama, która nie wyglądała na pełną euforii w przeciwieństwie do mojego chłopaka. W progu usłyszałam charakterystyczny śmiech mojej cioci i słyszę też wujka.Po domu unosiły się zapachy mojego ulubionego ciasta. Usiadłam na przeciwko mamy, która kończyła robić sałatkę
-Co wy dziś robicie. Piotrek powiedział, że ta ma być jakiej rodzinne spotkanie, a ja tu widzę jedzenia jak na wesele
-Blado wyglądasz-mama dotykała mnie dłońmi po policzkach-Nie podoba mi się ten twój Piotrek-zmieniła temat tak jakby o czymś sobie przypomniała
-Tobie nie musi. Przy najmniej tata go lubi-blondyn zawsze unikał mojej matki jak ognia. Z ojcem dogadywał się od zawsze. Wspólne pasje, "interesujące" tematy do rozmów sprawiały, że oboje długo ze sobą siedzieli. Poszłam do pokoju gdzie jedzenia było jak dla wojska. Pocałowałam mojego chłopaka, który siedział obok ojca i o czymś rozmawiał. Oboje rzucili sobie znaczące spojrzenia. Popatrzyłam na nich pytająco. Nikt nie chciał nic zdradzić. Nagle dzwonek i tato kazał mi otworzyć
-Agata?A co ty tu robisz?-ta sytuacja zrobiła się coraz dziwniejsza kiedy Agata pojawiła się w progu domu rodziców
-Nie mogłam przepuścić takiej okazji-wydarła się i od razu pobiegła do kuchni bo tam zawsze można było znaleźć coś smacznego. Uśmiechnęłam się sama do siebie i poczułam głębokie zirytowanie. Co to znaczy "nie mogłam przepuścić takiej okazji" od razu poszłam to wyjaśnić, ale Agata zajęła mniejce pomiędzy babcią a ciotką już zajadając się ciastem. Wszyscy mnie obserwowali. w końcu nie wytrzymałam
-Z tego ty się tak cieszysz?- zapytałam i ściszyłam głos dokańczając zupę
-Tak to z czego?-zapytał oburzony
-Wiesz co myślę-nachyliłam się nad nim tak, żeby tylko on mógł mnie słyszeć-świetnie się bawicie coś ukrywając prze mną a ja czuję się jak idiotka- od suną krzesełko i wstał
-Co robisz weź się nie wygłupiaj siadaj!!-rozkazałam mu
Wyciągnął z prawej kieszeni marynarki granatowe pudełeczko. Zamarła, Zadał mi to pytanie a ja jak głupia czekałam na dobry pomysł jak się z tego wymigać. Nie było wyjścia i co tu od powiedzieć? Jestem za młoda, nie nadaję się na żonę no i jeszcze jest Fabian...nie nie jego mnie mogę wliczać. Tyle argumentów, żeby powiedzieć nie. Spojrzałam na Agatę, która mnie pospieszała
-Tak-szepnęłam
Reakcje były różne. Mama schowała twarz w dłoniach Agata zadowolona a ojciec proponował wszystkim coś mocniejszego. I ciocia z babcią wróżyły nam wspaniałą przyszłość. Oby taka była
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli czytasz to pozostaw po sobie komentarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz